Dwa kapcie jednego dnia...
Dobrze że chociaż pogoda nienajgorsza, chłodno ale wciąż sucho. Kiedy wreszczie spadnie ten śnieg??? :P
2 kapcie to nie tragedia! Też już tak miałem hehe
Mlynarz 20:21 czwartek, 22 listopada 2007
Ale tyrać z buta nienawidzę! :)
A już bywało. :D
POZDRAWIAM!
jak tęsknisz za śniegiem to zapraszam na Śląsk... Górny , oczywiście..śniegu ci u nas dostatek..:):)
ewcia0706 18:33 środa, 21 listopada 2007
pozdrawiam marząca o wiośnie Ewka
W sumie faktycznie 6 km to jeszcze nie tragedia, choć moje nóżki twierdzą zupełnie inaczej ;)
Booo 21:24 wtorek, 20 listopada 2007
Miałem też niezłą zabawę - całą drogę biegłem w kasku i masce narciarskiej (bo było chłodnawo) i mijani ludzie różnie na ten widok reagowali... Najlepsza była jakaś mała dziewczynka, która - widząc jak się zbliżam - krzyknęła i schowała się za mamusią :D A przecież aż taki straszny chyba nie jestem... :P
Pozdrawiam - Sebastian
Oj, kiedyś dreptałem z 12 km - idzie to przeżyć.
andrzej1944 21:05 wtorek, 20 listopada 2007
A co do śniegu to muszę sie pochwalić dzisiejszą jazdą z "wiosennego" dziś Dzierżoniowa (250 m npm) na przełęcz Walimską 750 m npm (ok 18 km). a tam śnieguuuuu !!! Nie podarowałem sobie i przejechałem się jeszcze leśną drogą po ubitym (przez ciągniki drwali), wręcz lodowym śniegu ok. 2,5 km (do max 800 m npm). Ale tam już było zimno (ok. 0C), z tym że wiało mocne wietrzysko (jak to przeważnie w górach bywa), no i jazda trochę mało przyczepna. Obyło się bez upadku.
Śniegu to się jeszcze doczekasz, bo to przecież dopiero połowa listopada.
Pozdrowienia
Płakać?
czesiek 20:42 wtorek, 20 listopada 2007
Co to jest 6 km?
Rozrywka. ;)))
Pozdrawiam - Czesiek
Nic tylko siąść i zapłakać :P
Misieq 17:26 wtorek, 20 listopada 2007
Ps. Jeśli masz takie szczęście to musisz rzeczywiście Totka puścić :P