Coraz bliżej święta :) Na uczelni czuć już świąteczny luz, w ten weekend właściwie nie mam się czego uczyć, więc czasu na rower nareszcie mam więcej niż trzeba ;)
Ażeby ten - bądź co bądź niezbyt męczący - tydzień zamknąć solidnym rajdem, dzisiaj przejechałem moją najdłuższą trasę "treningową": Bydgoszcz-Fordon-Czarnewo-Toporzysko-Zławieś Wielka-Pędzewo-Rozrogaty-Toruń-powrót do Bydgoszczy tą samą trasą-Strzelce Dolne-Strzelce Górne-Włóki-Osielsko-Myślęcinek-Bydgoszcz. Jechałem na "letnim" rowerze na semislickach (bo wciąż brak śniegu :( ).
Dystans: 153,13 km Czas: 5h 35 min Avg: 27,3
Start tradycyjnie ok. 5 rano, w domu byłem przed 11. Po "trochę" spóźnionym śniadaniu pojechałem testować nowego Radona na fordońskich "górkach", tym razem zabrałem aparat i zrobiłem parę zdjęć mojego osiedla:
Jeździłem bez licznika, ale przez 1,5 h jazdy myślę że zrobiłem przynajmniej 30 km. Nowy rower jeździ bosko ^^
Natomiast całą resztę dnia przeznaczyłem na świąteczne zakupy - odwiedziłem (czasem po dwa razy :) ) Galerię Pomorską, Drukarnię, Rondo, zjeździłem całą ul. Gdańską i Długą oraz większość Dworcowej. Widać nie tylko ja wpadłem na pomysł skorzystania z przed-przedświątecznego weekendu, bo wszędzie tłumy ludzi. Zabrało mi to pół dnia - ale za to mam już (to znaczy Mikołaj ma ;) ) większość prezentów dla najbliższych... Na liczniku wyszło 46,88 km. A wieczorem jeszcze krótki wypad do roboty (3 km).
To był niesamowicie udany - ale i męczący dzień. Jutro śpię do 10 i nie ruszam roweru :)
Komentarze (6)
Gratuluję! Dystans imponujący! Do tego zrobiony zimową porą.
No i zrobiłeś fotkę fordońskiego osiedla. Pewnie jest tam blok Agenciary! :D
Misieq - chyba jednak wytrzymam bez roweru, bo dzisiaj rano nie mogłem z łóżka wstać, taki się "miętki" w nogach czuję :/ A moja biedna du- znaczy tyłek ;) tak boli, że nawet siedzieć na fotelu nie mogę... Przynajmniej będę mieć czas na umycie i smarowanie roweru, no i klocki najwyższa pora wymienić, pancerze wyczyścić i nasmarować, tylne koło też trochę już lata na boki... Dzisiaj chyba nie wyjdę z piwnicy ;) Pozdrawiam wszystkich!
Podaj chłopie jeszcze czas to będzie jeszcze z 50 komentarzy , w których będą ci zazdrościć średniej :)
233 km to w moim wypadku by było coś koło 11 godzin na siodełku :) W czasie mojej szczytowej formy oczywiście . Bo teraz jakbym w zimie zaczął to musiałbym ze 2 dni non stop jeździć .
Jutro śpię do 10 i nie ruszam roweru :) - Zobaczymy . Zdaje mi się ,że nie wytrzymasz
noo nie ;D 233 km zrobic w ciagu dnia ;D przeciez mi tyle to by zajelo od godziny 6 do 22 ciaglej jazdy z odpoczynkami. A Boo sobie postanowil w miedzyczasie porobic zakupy ;D masakra jakas:P
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom