Zzzizimno... -9,2 przy wyjeździe,

Czwartek, 3 stycznia 2008 · Komentarze(22)
Zzzizimno... -9,2 przy wyjeździe, - 7 po powrocie.

Jako że mam wolne aż do poniedziałku, postanowiłem dobrze spożytkować czas i wykręcić następną "setkę". Po rzucie okiem na termometr dodałem kilka warstw odzieży ;) i w drogę!

Pogoda na dzisiaj - zimowa :)


Ja to nazywam "suchym" mrozem - niska temperatura + niska wilgotność, tak że nawet śnieg jest sypki jak mąka. Trasa mniej więcej taka jak 2 dni temu, tyle że w drugą stronę i mniej lasem a więcej po szosach.
Wstyd się przyznawać, ale jak przedwczoraj wymieniałem dętkę, to z tej złości na kiepski początek zostawiłem po sobie trochę śmieci... Może to śmieszne, ale sumienie tak mnie gryzło, że dzisiaj specjalnie zahaczyłem o tą okolicę aby po sobie posprzątać:


Hm... dam głowę że przedwczoraj była tu droga... Gdzie się podziała? :)


Szosa Gdańska - znowu :/ Ostatnio zbyt często tędy jeżdżę, a co za dużo to niezdrowo...


Jakieś 5 km za Włókami (ok. 25 km od domu) stojąc na światłach rzuciłem okiem na Vśr:

Równe 29 km/h ^^ Do gry włączyła się durna ambicja i postanowiłem wykręcić w zimie "letnią" średnią 29,5-30 km/h. Na efekty długo nie trzeba było czekać - na jednej z dróg (bardzo wąskiej) dla bezpieczeństwa przed wymijającymi samochodami trzymałem się jak najbliżej krawędzi - słowem jechałem po asfalcie przykrytym śniegiem. W jednym miejscu okazało się, że śnieg przykrywał też sporą łachę lodu. Skutek chyba łatwy do przewidzenia, a że jechałem wówczas prawie 36 km/h - nie był to "lekki" upadek. Krótko: z łokcia i kolana zrobiłem sobie befsztyki po tatarsku:

(zdjęcie niewyraźne, może to i lepiej bo widok paskudny), w połowie długości piszczeli krwiak i obrzęk jak kurze jajo. Spodnie dorobiły się dodatkowego otworu wentylacyjnego i upaprały krwią , bluza - o dziwo - wytrzymała. W przeciwieństwie do mnie rower wyszedł z tego bez poważniejszych uszkodzeń - wystrzępione siodło (tym razem z drugiej strony ;) ), przytarta kiera, urwany przedni błotnik i rozbita szybka manetki lewej (która mimo to wciąż chodzi).

Później jechałem nieco spokojniej, zimno mi tą nogę znieczuliło - i dobrze, bo ledwo rozgrzałem się w domu zaczęło boleć jak cholera. Kości i stawy na szczęście mam całe, ale tkanki miękkie urządziłem sobie na cacy T.T Obrzęk w ciągu godziny powiększyłsię o połowę. Nie wiem czy dam radę wyjść jutro na rower :(

Ale trzeba być optymistą - i tak świetna wycieczka :D

I uczcie się na moich błędach - nie wiadomo co leży pod śniegiem :/

Komentarze (22)

i tak ci nilkt nie wierzy :-)

trenazer 13:31 piątek, 4 stycznia 2008

ojej, to nie dało się jej zakleić? :P

flash 08:48 piątek, 4 stycznia 2008

Ja też nie umiem poprawnie url'a wpisać ;) Ale dobrze - znaczy, źle :) widzieć że nie tylko ja zaliczyłem taką glebę...

Zresztą okazało się że nie jest tak źle jak wczoraj myślałem - dzisiaj noga boli właściwie tylko przy dotykaniu, więc za chwilę gdzieś sobie pojadę. Pewnie do dziekanatu postać w kolejce nie wiadomo po co :/

Boo 08:17 piątek, 4 stycznia 2008

stówka w taki mróz?! jak u ciebie tak wiało dzisiaj jak u mnie to jesteś zdrowo stuknięty ;) i jeszcze ta średnia... szacuneczek, ja wymiękam w przedbiegach.

a twoja wycieczka i gleba przypomina mi bardzo moją mojątylko u ciebie wyższa średnia, dłuższy dystans i cięższe warunki

tomalos 00:05 piątek, 4 stycznia 2008

Pelen szacunek - 29 km/h zima... Dzizas..... marzy mi sie abym tyle robil latem :) Pozdro!

speedfan 22:55 czwartek, 3 stycznia 2008

duraace dzięki :) Faktycznie żal tych biedaków z TDP...

Ogólnie kolarstwo szosowe to dla mnie przerażająca dyscyplina :) Skoro mnie tak zmaltretowała wywrotka w grubej, zimowej odzieży - jak się czują szosowcy kiedy upadają na asfalt w cieniutkich ubiorach, przy dwa razy takiej prędkości? O.o

Tu jest dające dużo do myślenia wideo:

[url]http://www.youtube.com/watch?v=qL3opRIKEmo&feature=related[/url]

Taki wyścig kolarski to dopiero rzeźnia ;)

Boo 22:50 czwartek, 3 stycznia 2008

Booo musze uznac Ciebie za szalenca ;p
w taka pogode chcesz bic rekord sredniej ,hmm.. no po prostu szalony..
zycze szybkiego powrotu do zdrowia, a przede wszystkim zebys jutro wstal bez uczucia bolu..

Rafal Sz tak dokladnie TDP w Poznaniu...strasznie to wygladalo , oczywiscie z winy kibica...

duraace 22:03 czwartek, 3 stycznia 2008

michros - racja z tymi łatkami, to tańsze i bardziej "ekologiczne" ;) rozwiązanie, ale już widzę jak przy takiej temperaturze co dzisiaj bawię się tymi świstkami gumy bez rękawiczek :D Poza tym mój jedyny zestaw łatek gdzieś mi się zapodział... Skleroza na starość ;)

Boo 17:42 czwartek, 3 stycznia 2008

eee ja dziś jechałem 50 km/h na oblodzonej ulicy ale , żeby 100 km w taką piździawe ? z całym szasunkiem ale ty jesteś pojebany :D

michros 17:02 czwartek, 3 stycznia 2008

Jak na razie mój rekord średniej (ustanowiony w te wakacje) to 31,6 km/h na trasie 52 km. Ale faktycznie zima to nie pora na bicie rekordów, i dostałem bolesną nauczkę :(

Chociaż nawet gdybym jechał wolniej byłaby wywrotka, tyle że mniej bolesna :) Skąd się tam wziąłten lód??? Na całej trasie asfalt pod śniegiem - a w tym jednym miejscu 2-metrowa kałuża? :/ Oj, mam pecha zwyczajnie...

flash - a teraz ta dętka trafiła do śmieci, pojedzie do sortowni gdzie nikt nie będzie wiedział co z nią zrobić - i zostanie z lenistwa spalona, a zanieczyszczenia pójdą w atmosferę. To się nazywa ekologiczna utylizacja ;)

Boo 16:45 czwartek, 3 stycznia 2008

ta srednia naprawde robi wrazenie. Mi sie jak dotad nie udalo, nawet na kolarce takiej sredniej wykrecic ;)

vanhelsing 16:26 czwartek, 3 stycznia 2008

wiesz chyba czym grozi upadek na publicznej drodze wsrod samochodow,mogl ktorys wtedy CIe najzwyczajniej przejechac bo pewnie by nie wychamowal.Nie ejstem pewien ale nie wiem czy policja nie moze zatrzymac rowerzyste na takiej nawierzchni,przeciez to rpzeczy prawom fizyki.Zdrowie a tym bardziej zycie masz jedno,to taka rada:)

kr1s1983 16:26 czwartek, 3 stycznia 2008

Kurcze, muszę pochwalić za sprzątnięcie po sobie :)

flash 16:24 czwartek, 3 stycznia 2008

PONAD 29 KM/H w ZIMIE ???
To jest szaleństwo chłopie . I to pomimo kontuzji ^^ .
życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

Misieq 15:46 czwartek, 3 stycznia 2008

Dlatego asfalt i miasto staram się omijać szerokim łukiem. Gleba przy 30 km na godz. na asfalcie to masakra. Kup sobie maści przyspieszające gojenie, tylko nie wiem czy na otwartą ranę można stosować.
Kuruj się szybko. Pozdro.

QRT30 15:28 czwartek, 3 stycznia 2008

Heh kurcze, uroki zimowego kręcenia, ja raz tak miałem ale po deszczu próbowałem pokonać tory na sporej prędkości, ślizg był nie zły, a bliznę na udzie mam do dziś. Swoją drogą aż strach pomyśleć co przeżyli kolarze którzy na jednym z etapów TDP walnęli się przed metą.

Rafall 14:13 czwartek, 3 stycznia 2008
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa iedyn

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]