Rano pogoda jak z koszmaru sennego - deszcz ze śniegiem + wiatr. Czyli jednocześnie zimno, mokro, ślisko, ciężko i brudno ;) Mimo iż to mój ostatni dzień wolnego i chciałem skorzystać ma maksa, nie dałem rady wykręcić więcej niż 52 km (standardowa trasa wokół miasta). Duży w tym udział tego, że wciąż nie naprawiłem przedniego błotnika, a wiadomo jaka to przyjemność z jazdy gdy wszelki syf z ziemi leci na twarz :(
Na szczęście po 11 zaczął prószyć piękny, puszysty śnieżek (już bez deszczu) i w 2 godziny przysypał miasto :) Skorzystałem więc z okazji i poszalałem w prawdziwym śniegu na polach i lasach w okolicy Doliny Śmierci i Myślęcinka. Chyba nie muszę dodawać że po świeżutkim białym śnieżku jechało się o niebo lepiej niż rano ;)
Patrzę właśnie za okno - wciąż pada :) Co to będzie jutro...
Komentarze (4)
No podziw, że wyjechałeś na rower w taką pogodę, u mnie pogoda jest okropna, ciągle deszcz... podpisuje się pod djk71 :D
TFS 100 jest świetna :) Widzę że zdecydowałeś się już na markę, ale wciąż nie na model :> No ale kupno roweru to nie kupowanie gazety w kiosku - trzeba się naprawdę dobrze zdecydować ;)
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom