Cudne warunki, pomocny wiatr, nic tylko rwać do przodu... A tu nagle sru! Dętka dosłownie eksplodowała O.o Okazało się że pasek od obręczy znów jakoś się przesunął po obwodzie i wyrwał wentyl z dętki :( Przestałem się bawić w jego ponowne układanie i wymieniłem parcianego drania na "gumowego" Schwalbe. Mam nadzieję że wreszcie dane mi będzie spokojnie pojeździć, bo jak na razie w nowym sezonie mam imponującą średnią 1,5 kapcia/tydzień ;)
Oczywiście 11 km do domu na piechtę bo mój zapas dętek z presta już się skończył, a zestawu do łatania wciąż nie mogę znaleźć...
Za to zaliczenie bloku na 4,5 ^^ Choć przyznam bez bicia że fuksem, bo zasłużyłem najwyżej na 4 ;)
Komentarze (8)
To jeszcze nic. :)
W czerwcu 2006 złapałem 8-9 kapci! :D Tylko nie ma się co dziwić... jechałem na wyjechanych maxxisach :D (miały najechane prawie 9000 km! :D)
tez kiedys tak mialem, ze detke eksplodowała, raz nawet mnie cos takiego ogluszylo bo jechałem za kumplem i bylo wielkie BUM! okazalo sie, ze ten drut co jest w oponie wydostal sie na zewnatrz i detka sie nadziala na niego. Pozniej zrobily sie z tego 4 latki jedna na drugiej :P
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom