Głupio wyszło, bo ostatnio jeździłem przy każdej pogodzie, a dzisiaj przestraszyłem się 15-minutowej mżawki :) A było to tak: rano cieplutko, piękne słoneczko, prawie bezchmurne niebo... ale od 50 km pogoda gwałtownie zaczęła się psuć. Ochłodziło się, wiatr - i tak silny - zrobił się jeszcze silniejszy, nie wiadomo skąd przywiało mnóstwo chmur... Słowem byłem pewien że jak zaraz huknie burza to nie będzie co zbierać. Popędziłem do domu, na ostatnich km dopingowany przez pierwsze krople deszczu, schowałem rower i zabrałem się za czyszczenie i smarowanie. Oczywiście, zanim wyszedłem "ulewa" już się skończyła i znów wychodziło słoneczko :D

Dzisiaj po raz pierwszy pobiłem magiczną barierę 2000 km w miesiącu :) Ale w głowie mi się nie mieści że są tacy co jeżdżą po 2,5 a nawet 3k km... Dla mnie już te 2k to szczyt fizycznych możliwości...

Komentarze (7)

Latem nakręcisz więcej :-)))

Darecki 21:32 czwartek, 31 stycznia 2008

No chlopie piekny wynik, gratuluje <brawo>

sokol06 17:46 czwartek, 31 stycznia 2008

Niezły wynik, brawo. Mnie nie udało się dociągnąć do 500. Choć i tak nie sądziłem, że tyle zrobię w styczniu.

Jazda w ulewie, czy burzy nie należy do najprzyjemniejszych szczególnie jak w perspektywie jeszcze trochę kilometrów, nic więc dziwnego, że się ewakuowałeś, a że tylko postraszyło... nie da się wszystkiego przewidzieć.

djk71 17:15 czwartek, 31 stycznia 2008

A co ja tam będę gadać - gratuluje i podziwiam ;D

PS.

Teraz wcinaj pączki, bo tyle km musiało dużo kalorii pociągnąc za sobą :P

vanhelsing 17:12 czwartek, 31 stycznia 2008

xD . No to właściwie na ciebie tylko czekałem żeby zrobić rozliczenie miesięczne :)
Widzę ,że już jesteś , czyli poczekam jeszcze z godzinkę i liczę :)

Misieq 16:21 czwartek, 31 stycznia 2008

He, nieźle, dla mnie 2 tys., ale w roku, wydaje się być nieosiągalne.

Robert 13:51 czwartek, 31 stycznia 2008
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa degoo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]