Wiatr że szkoda gadać, cały dzień deszczyk i nawet chłodnawo... Ale na otarcie łez zajęcia skończyły się przed pierwszą ("weekendowa promocja" wg asystenta ;) ), więc dałem radę choć trochę pokręcić.
Pod taki wiatr dawno nie jechałem, gdyby kask nie miał zapięcia to na pewno by odleciał :) Jakoś tak się głupio złożyło, że szosą pod wiatr, a z wiatrem wracałem w lesie, więc i tak nie było jak skorzystać :/
Mól komputer szlag trafił i jest w serwisie, więc niestety nici z fot, bo nie chcę nadużywać cierpliwości znajomych u krórych siedzę na necie...
Komentarze (6)
Gdyby poszły bezpieczniki w zasilaczu to komp chyba wcale by nie chodził? U mnie tym czasem odpala, ale zamiast Windowsa wskakuje info że łyndołsa nie dało się uruchomić... Co ciekawsze, dokładnie to samo okno pojawia się przy trybie awaryjnym :/
Booo jak był skok napięcia, a Ty miałeś podpięte zasilanie, to mogło Ci po prostu wywalić bezpiecznik w zasilaczu. Niegroźna sprawa. U mnie we Wrocku też dziś wiało ale nie tak strasznie. W sumie to się cieszę z tego wiatru, bo szybciej będzie zachodzić ewapotranspiracja :] Jak na silny wiatr w twarz i tak udało Ci się wykręcić niezłą średnią. Pozdrawiam!
Herbatą? Ostro :P Mój siadł bez powodu - wieczorem działał, rano - już nie. Podobno w nocy był jakiś skok napięcia, ale przecież był wyłączony... Szkoda że nie znam się na takich blaszakach. Rowery są prostsze :P
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom