Pech jak nigdy... Tradycyjnie

Środa, 27 lutego 2008 · Komentarze(9)
Pech jak nigdy... Tradycyjnie w przerwie zajęć na rower, pętelka Osielsko - Żołędowo - Niemcz - Myślęcinek, następnie z Myślęcinka lasem spowrotem do Żołędowa... gdzie na skrzyżowaniu jakiemus chojrakowi na podporządkowanej wydawało się że zdąży przede mną. A zdążył centralnie we mnie :/ Miałem z tego chociaz taką satysfakcję że wgniotłem mu kaskiem blachę na masce :P Nic poważniejszego nie stało się ani mnie, ani - z grubsza - rowerkowi, ale znów koło do wymiany. Dobrze że jechałem pod wiatr i na liczniku było koło 22 km/h (wichura :/ ). Pora przyjrzeć się amorkowi, bo to już drugie takie zderzenie na jego koncie.

Na szczęście chojrak nie zwiał w siną dal, a jak go postraszyłem policją to praktycznie od ręki zapłacił 400 zł na pokrycie szkód. Jeśli trzeba wymienić tylko koło to będę na plusie, ale jeśli dostało się też amorkowi lub - co gorsza - ramie, będzie chyba trzeba poprosić o więcej, lub kierować sprawę do sądu :(

W każdym razie na seminarkę oczywiście nie zdążyłem, bo do centrum miałem ze 20 km a do domu "tylko 15 :D I tak niezła jazda, bo z kołem na plecach i z rowerkiem z jednym sprawnym kółkiem dobiegłem do domu w 1h 34 min :) Ale jutro coś czuję że z łóżka nie wstanę :)

Komentarze (9)

Oj też widuję takich baranów i jeszcze ma taki pretensje jak nie zdąży i musi hamować. Szczęście, że Ty jesteś bez ran.

djk71 01:10 piątek, 29 lutego 2008

Jak amorek ??
Bo wiem że ty cały jesteś :)

Misieq 15:39 czwartek, 28 lutego 2008

Dobrze, że nic poważnego się nie stało Tobie!
Zgadzał się na wszystko, bo za taką kolizję mógł ostro beknąć.

Pozdro!

I uważaj na siebie!

Mlynarz 23:58 środa, 27 lutego 2008

Chyba na zgłoszenie wypadku mam 2 tygodnie - coś mi się tak o uszy obiło... Ale problemu chyba nie będzie, bo wydębiłem od niego pisemne zobowiązanie się do pokrycia szkód. Zresztą mam wrażenie że miał już koleś na koncie "kilka" punktów karnych, bo zgadzał się praktycznie na wszystko byle uniknąć spotkania z policją :/

Boo 21:57 środa, 27 lutego 2008

Wyciągnąć jakiś stary rower, rozpędzić się, spowodować wypadek wyglądający na winę kierowcy i powiedzieć, że samo koło jest warte np. 500 zł :D:D Świetny, aczkolwiek niebezpieczny sposób na zarabianie :P

Racja, uważaj na siebie ;)

vanhelsing 19:39 środa, 27 lutego 2008

Bardzo ciekawe zdarzenie(zderzenie):):) Ja takiej przygody nie mialem i miejmy nadzieje ze nie bede mial, ale tak to jest. On ma auto i mysli ze jest szybszy, a ja zawsze zostawiam wszystkich na swiatlach:):):):):)

Pozdrower i uwazaj na siebie:)

maciek320bike 19:00 środa, 27 lutego 2008
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zcale

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]