Na zajęcia i z powrotem. Rano lało jak z cebra, po południu zaś wszędzie były kałuże. Dodatkowo jakiś dresiarz/sterydziarz w podrasowanym mercku wkurzył się że musiał mnie wyprzedzać dwa razy pod rząd i przez okno puścił mi wiązankę :/
Raczej mało przyjemny dzień... Ale za to jutro lub w poniedziałek będzie gotowy mój nowy rower :D Sama myśl o tym poprawia mi humor...
Sucho i ciepło - tak było po południu, więc wybrałem się na dłuższą wycieczkę. Oczywiście, po godzinie już padało :) Później pogoda poprawiała się i psuła jeszcze parę razy, ale i tak było bardzo przyjemnie.
Mój nowy smar do łańcucha - Pedros SynLube jest do d... - po jednej jeździe w deszczu trzeba smarować na nowo, a że ostatnio pada codziennie to już poszła 1/4 buteleczki :( Jednak nie ma to jak tani a skuteczny smar do pilarek łańcuchowych :P
Od dziś znany jestem jako "postrach chodników" :P Przez ten tydzień mam zajęcia dokładnie na drugim końcu miasta (sam dojazd w jedną stronę to 24 km), a przejazd przez ścisłe centrum z przyzwoitą prędkością to dla rowerzysty prawdziwy sport ekstremalny :) Po zajęciach odstresowałem się jadąc przez Smukałę i Opławiec... Szkoda tylko że cały dzień leje jak z cebra :/
Pierwsze foty na Bikestats, szkoda tylko że pogoda nie dopisała... Cały ranek kropił deszcz, ale wycieczka i tak była świetna :)
Zacząłem bardzo wcześnie, świt złapał mnie w lesie w okolicach Osowej Góry: Następnie przez Smukałę i Opławiec dojechałem do Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku w Myślęcinku: Później dłuugo jechałem szosą i nie było nic ciekawego - aż do miejscowości Hutna Wieś, gdzie przyuważyłem ten uroczy drewniany kościółek: Na tym etapie byłem już niestety dość zmęczony i zniechęcony ciągłym deszczem, więc skierowałem się do domu. Do Bydgoszczy wróciłem przez Strzelce Górne, Jarużyn i las od strony Doliny Śmierci:
Szkoda tylko że pogoda tak ostatnio szaleje... Deszcz i błoto już mi się przejadły :P
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom