Bilans uszkodzeń w powypadkowym Magnusie - łańcuch i kaseta do wymiany, 10 nowych szprych i wymiana obręczy, wózek przerzutki też wygięty, ale może da się jeszcze naprostować... Z grudniowej wypłaty chciałem odłożyć na SPD do Radona, niestety chyba nic z tego :( A wszystko to przez jakiegoś durnego, zatrutego testosteronem dresika który odjechał w siną dal. Po prostu nóż się w kieszeni otwiera :E
Dzisiaj przedostatnia wycieczka w tym roku - i na tym rowerze, bo na początku stycznia brat mi go zabiera. Niby mu obiecałem, ale i tak ciężko mi się rozstawać z moją najwierniejszą maszynką ^^
Trasa standardowa - wokół miasta po Szosie Gdańskiej, ale skróciłem jazdę po szosie i większy kawałek pojechałem po polach. Gleba zamarznięta na kość, więc nieźle mnie tam wytrzęsło ;)
Poranne kręcenie, start ok. 5.30 rano, finisz - przed 8. Na większości trasy ciemno tak że oko wykol, więc dla bezpieczeństwa obwiesiłem siebie i rower lampkami i odblaskami, tak że wyglądałem jak ruchoma choinka :D
Na zjeździe między Strzelcami Górnymi a dolnymi miałem niezłego stracha, bo nachylenie jest tam spore a w niektórych miejscach na szosie leżał lód. Zamiast więc bić rekordy prędkości zjechałem sobie spacerowym tempem cały czas na hamulcu :)
Koniec świątecznego obżarstwa, czas spalić trochę sadełka ;)
Trasa: Bydgoszcz-Fordon-Strzelce Dolne-Strzelce Górne-Hutna Wieś-Włóki-Żołędowo-Jarużyn Kolonia-Jarużyn-lasem do Osielska-lasem i polami do Fordonu przez drogę przeciwpożarową nr 7 i Dolinę Śmierci.
Brzydki, pochmurny dzień. Zdjęć nie ma, bo aparat wciąż nie działa. Myślałem że tylko bateria siadła, ale to chyba jakaś poważniejsza usterka :/
Krótki wypad do miasta z małym świątecznym prezentem dla ekipy z parkingu strzeżonego gdzie za darmo zostawiam rower na czas zajęć. Po powrocie do domu tradycyjne świąteczne urwanie głowy - sprzątanie, gotowanie, zakupy...
Urwanie głowy i pod sufit roboty - tak wyglądał nasz ostatni dzień zajęć przed Świętami :/ Oczywiście władze uczelni chętnie widziałyby nas na zajęciach również jutro, ale zawarliśmy z asystentami "cichą" umowę i obecność na piątek mamy wpisaną już w czwartek :D
Dzisiejsza jazda to typowe "na uczelnię", z powrotem przez Opławiec i leżące między nim a Fordonem lasy.
Głównie po lasach i polach wokół Myślęcinka i Wzgórza Szybowników. Cały dzień chłodno, rano popadał trochę śnieg. W mieście jakaś stereotypowa Barbi mało mnie nie potrąciła wyjeżdżając z parkingu, gdy ją dogoniłem i powiedziałem co o niej myślę udawała że nie wie o co chodzi. Oczywiście o zwykłym "przepraszam" nawet mowy nie było :/ Ciężkie jest życie rowerzysty na polskich drogach...
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom