Wreszcie porządniejsza wycieczka z aparatem :)
Trasa w miarę standardowa do Świecia (Szosa Gdańska), za to w drodze powrotnej dużo kluczenia po okolicach Koronowa i Włók.
Początek trasy:

Później aż do Świecia nie fociłem, zresztą co jak co ale Szosę Gdańską tak już obfociłem że nie ma się co powtarzać ;)
W drodze powrotnej zahaczyłem o trasę maratonu rowerowego sprzed kilku lat:

Wykrzyknik słabo - ale wciąż - widoczny. W ten sposób oznaczano na trasie najniebezpieczniejsze (czytać: najbardziej dziurawe) miejsca. Trochę farby na to poszło, bo droga dziurawa jak rzeszoto...

Trasa przez kilka km bez przerwy leciała w górę, w dół, znów w górę... Od samego patrzenia można było dostać choroby morskiej ;)

Tutaj chyba zjazd z Szosy w kierunku Koronowa i wieża nadawcza w okolicy Włók:

A tu mieszka chyba jakieś burżujstwo :) Wierzcie lub nie, ale cały ten teren z domkami i pięknie utrzymanym minijeziorkiem odgrodzony jest płotem z drutem kolczastym...

Nie tak dawno temu pod Strzelcami znalazłem znak z tajemniczą "skrajnią poziomą", a tu proszę - skrajnia i pozioma, i pionowa :)

Miejscowość tak mała że zamiast być adresem - sama adresu potrzebuje :D

Tu już z powrotem w Bydgoszczy - ciekawie rozwiązana klatka schodowa :)

I na koniec - najnowszy nabytek :)

Z Ritchey'ów zrezygnowałem bo nigdzie w necie nie mogłem o nich znaleźć opinii, a w ciemno średnio mi się uśmiechało kupować.