Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2008

Dystans całkowity:1818.30 km (w terenie 320.00 km; 17.60%)
Czas w ruchu:72:02
Średnia prędkość:25.24 km/h
Liczba aktywności:27
Średnio na aktywność:67.34 km i 2h 40m
Więcej statystyk

Dojazd na uczelnię plus do

Piątek, 29 lutego 2008 · Komentarze(4)
Dojazd na uczelnię plus do centrum po dętkę. Podobno jutro ma być w Polsce jakiś huraganik... Ciekawe jak się będzie jechało ^^

Tak jak myślałem, dzisiaj

Czwartek, 28 lutego 2008 · Komentarze(5)
Tak jak myślałem, dzisiaj jestem - delikatnie mówiąc - nie w formie ;) Tak naprawdę to ledwo z łóżka wstałem, a jak na zajęciach schodziłem ze schodów to aż sie ludzie przyglądali co się tak sztywno ruszam :) Widać bieganie mi nie służy... Nabrałem nowego respektu dla "biegaczy" - mnie tak rozłożyło wczorajsze 1,5 h truchciku, a przecież są i tacy co taki dystans strzelają 3-4 razy w tygodniu O.o Rower jest jednak dużo przyjemniejszy ;)

Chyba z wczorajszej stłuczki wyciągnę jakiś zysk, bo amor i rama - na ile mogłem to ocenić są całe, więc do wymiany jest obręcz, połowa szprych, dętka i piasta ("kołnierzyk" troche się skrzywił). Jak to dzisiaj koledzy stwierdzili - tak można zarabiać na życie, schować się w krzakach i polować na "frajerów" :D W każdym razie ja dziękuję za taka robotę...

Pech jak nigdy... Tradycyjnie

Środa, 27 lutego 2008 · Komentarze(9)
Pech jak nigdy... Tradycyjnie w przerwie zajęć na rower, pętelka Osielsko - Żołędowo - Niemcz - Myślęcinek, następnie z Myślęcinka lasem spowrotem do Żołędowa... gdzie na skrzyżowaniu jakiemus chojrakowi na podporządkowanej wydawało się że zdąży przede mną. A zdążył centralnie we mnie :/ Miałem z tego chociaz taką satysfakcję że wgniotłem mu kaskiem blachę na masce :P Nic poważniejszego nie stało się ani mnie, ani - z grubsza - rowerkowi, ale znów koło do wymiany. Dobrze że jechałem pod wiatr i na liczniku było koło 22 km/h (wichura :/ ). Pora przyjrzeć się amorkowi, bo to już drugie takie zderzenie na jego koncie.

Na szczęście chojrak nie zwiał w siną dal, a jak go postraszyłem policją to praktycznie od ręki zapłacił 400 zł na pokrycie szkód. Jeśli trzeba wymienić tylko koło to będę na plusie, ale jeśli dostało się też amorkowi lub - co gorsza - ramie, będzie chyba trzeba poprosić o więcej, lub kierować sprawę do sądu :(

W każdym razie na seminarkę oczywiście nie zdążyłem, bo do centrum miałem ze 20 km a do domu "tylko 15 :D I tak niezła jazda, bo z kołem na plecach i z rowerkiem z jednym sprawnym kółkiem dobiegłem do domu w 1h 34 min :) Ale jutro coś czuję że z łóżka nie wstanę :)

Podobnie jak wczoraj: kręcenie

Wtorek, 26 lutego 2008 · Komentarze(5)
Podobnie jak wczoraj: kręcenie rano, w przerwie zajęć i po południu. Taki rozkład zajęć na uczelni to ja lubię :D

W sumie nie chciało mi się wracać na tą ostatnią seminarkę, ale jakoś tak wyszło że wpadłem. I niespodzianka - pierwsza od początku bloku lista obecności O.o Połowy grupy nie było... W piątek zalka, więc po cichu liczę że dla osób z listy będa jakieś "bonusy" ;)

40 km na uczelnię z samego

Poniedziałek, 25 lutego 2008 · Komentarze(3)
40 km na uczelnię z samego ranka, co jest o tyle ciekawe że w linii prostej wyszłoby może 14 - nie ma to jak jazda baaardzo okrężną drogą :) W przerwie zajęć następne 10 i na zakończenie dnia powrót do domu przez Włóki i Strzelce Dolne (51 km). Wieczorkiem jeszcze 4 km do roboty, niby nic ale ziarnko do ziarnka... ;)

Wiatr jakby słabszy niż przez ostatnie 3 dni, ale i tak przeszkadzał. Fot jak zwykle ostatnio nie ma, ale mój komp wraca z serwisu we środę, więc może wreszcie coś pstryknę...

Dzisiaj z rańca widziałem w ogródku sąsiada szczura O.o Bydlę wielkie jak młody kotek... Pierwsza rzecz po powrocie do domu to inspekcja okien w piwnicy czy aby na pewno zamknięte ;)

Pod taki wiatr to jajo

Sobota, 23 lutego 2008 · Komentarze(6)
Pod taki wiatr to jajo można znieść pedałując... Po 2 h miałem dośc i schowałem się do lasu. Słowo daję, po lesie jechałem szybciej niż szosą :) A powrót z wiatrem po prostu bajkowy - najpierw po szosach, następnie - polami. Na jednej ziemniej drodze w zakręt wjechałem z V ok. 34 km/h i naprawdę ledwo się zmieściłem, taki szeroki wyszedł poślizg. Rowerowy "drifting" to jest to, co tygryski lubią najbardziej :D

W mieście minąłem wywróconą ciężarówkę. Wg gapiów mijał ja tir, a gdy ją wyprzedził to nagły podmuch wiatru zepchnął ją do rowu. Ciekawe czy to prawda? Tak mnie dziś przewiało że raczej w to wierzę...

Wiatr że szkoda gadać, cały

Piątek, 22 lutego 2008 · Komentarze(6)
Wiatr że szkoda gadać, cały dzień deszczyk i nawet chłodnawo... Ale na otarcie łez zajęcia skończyły się przed pierwszą ("weekendowa promocja" wg asystenta ;) ), więc dałem radę choć trochę pokręcić.

Pod taki wiatr dawno nie jechałem, gdyby kask nie miał zapięcia to na pewno by odleciał :) Jakoś tak się głupio złożyło, że szosą pod wiatr, a z wiatrem wracałem w lesie, więc i tak nie było jak skorzystać :/

Mól komputer szlag trafił i jest w serwisie, więc niestety nici z fot, bo nie chcę nadużywać cierpliwości znajomych u krórych siedzę na necie...

Na uczelnię... dwa razy

Czwartek, 21 lutego 2008 · Komentarze(2)
Na uczelnię... dwa razy :) Skleroza nie boli, i bardzo dobrze... Co to za student co indeksu zapomina :P
Wieczorem krótki kursik po polach dopóki się nie ściemniło.

Uczelnia, a jakże... Silny wiatr,

Środa, 20 lutego 2008 · Komentarze(1)
Uczelnia, a jakże... Silny wiatr, lekki deszcz i pochmurno, więc atmosfera raczej przygnębiająca :/

Jestem z siebie dumny -

Wtorek, 19 lutego 2008 · Komentarze(4)
Jestem z siebie dumny - pierwsza od 1,5 roku przejażdżka w SPD i żadnej gleby :) No dobra, wczoraj ćwiczyłem wpinanie i wypinanie na sucho i raz się przewróciłem... ale to się nie liczy ;)

Oczywiście teraz zacznie się zabawa z ustawianiem bloków, już teraz wiem że muszę je przesunąć sporo do przodu. Ale za to rower już prawie kompletny - klamka wreszcie dotarła, teraz już tylko siodło...

Mimo porannych chłodów na ulicach widać było nawet sporo rowerzystów. Widać że wiosna coraz bliżej :)