Dwuetapowa wycieczka - najpierw rano prawie 70 km, z czego jakieś 40 km po okolicznych lasach, później - Dolina Dolnej Wisły, z zamiarem "zdobycia" punktu widokowego "Talerzyk" i odwiedzenia źródełka Św. Rocha.
Dojazd do doliny nudny jak flaki z olejem (jak zwykle - Szosa Gdańska, już tam chyba wyjeździłem kilka kolein ;) ). Zjazd do Talerzyka oznaczony bardzo dobrze, jest nawet tablica informacyjna - choć trochę odrapana ;)

Niestety, dosłownie 50 m dalej przy zrzucaniu łańcucha z blatu rower zrobił sobie kuku:


Przerzutka przednia trochę się "wygła", na szczęście dało się jechać dalej :)
Podjazd pod sam Talerzyk pewnie rozśmieszy każdego rasowego górala, ale jak się mieszka na nizinach to się nie wybrzydza ;) Co z tego, że w wielu miastach są bloki wyższe niż ta "góra"? Na bezrybiu i rak ryba :)

Po dość nawet ostrym (choć tragicznie krótkim) podjeździe - nareszcie szczyt :)

Parę minut podziwiania widoków...


... i jazda do źródełka, bo pogoda niepewna ;) Zjazd z szosy dobrze oznakowany - ale co z tego, skoro po 150 m takie coś:

Jestem praworęczny, pojechałem więc w prawo - i wjechałem jakiemuś rolnikowi w obejście... Dobrze że Burek był na łańcuchu, bo wyglądał jakby mógł nogę odgryźć jednym kłapnięciem ;) Szybki odwrót, skręt w lewo - i lekkie rozczarowanie, źródełko raczej niespecjalnie ładne:

Za to woda czysta, tu trochę nieudana fotka jakiegoś podwodnego żyjątka :)

Wycieczka bardzo udana, zresztą jak zwykle w te rejony Wisły :)