Z okazji Lekkoatletycznych Mistrzostw Świata postanowiłem przejechać się dzisiaj w okolice stadionu i pstryknąć parę fotek. Jakby na to nie patrzeć, to jedna z największych imprez sportowych w kraju ;) Niestety, ochrona stadionu (wyjątkowo liczna) niespecjalnie podzielała mój punkt widzenia, i utrudniała robienie zdjęć na potęgę - "Tu nie wolno, bo samochody jeżdżą", "Tu nie, bo zawodnicy będą mieć do nas pretensje", "A bilecik pan ma?" itd. ^^
Parę fotek jednak pstryknąłem... Dla przypomnienia - tak wyglądał stadion jeszcze tydzień temu: ... a tak obecnie: Mimo iż niezbyt szanuję "włodarzy" Bydgoszczy za absurdalne pomysły i nagminny brak zdrowego rozsądku, to muszę przyznać że organizacyjnie nie ma się do czego przyczepić (z wyjątkiem tych koszmarnych figur "biegaczy" ;) ) Mistrzostwa zapięte na ostatni guzik, a miasto wreszcie podoba się nie tylko mieszkańcom, ale i przyjezdnym ;) Reprezentanci z ponad 170 krajów oraz ich rodziny, kibice itd. zadbali, aby w okolicach stadionu język polski był dzisiaj słyszany sporadycznie :)
Wokół całego obwodu stadionu wiszą flagi reprezentacji: A tutaj na bocznym stadionie rozgrzewka zawodników z Etiopii i Japonii: Jedyne co nie dopisało to pogoda - mżawki i dość mocny wiatr na przemian ze słońcem... Ale z pogodą nie da się wygrać ;)
Dawno nie jeździłem po lasach, więc postanowiłem to nadrobić :) Okazało się to średnio dobrym pomysłem - jazda przyjemna, ale błoto + deszcz = mycie roweru... ;)
Ale łatwo nie było... Dzisiaj rano 90 km nawet niezłym tempem, resztę odłożyłem na po obiedzie, co okazało się złym pomysłem. Dostałem w tej przerwie takich zakwasów, że końcowe 60 km było drogą przez mękę - do tego jak na złość trochę w międzyczasie popadało :/ Prędko takiego wyczynu nie powtórzę ;P
Kryzys na trasie dopadł mnie dosłownie 5 km od domu... Nie wiem czy to z powodu odwodnienia czy zmęczenia, ale ledwo dojechałem :/ Z drugiej strony przez większość trasy pomagał mi wiatr, stąd mimo to wysoka średnia :)
Jak zwykle po trasie na rynek po czereśnie - jako "stały klient" mam już codziennie u jednej pani odważone 2 kg najlepszych czereśni :) Truskawki mogą się schować ;)
Chyba znienawidzę tą trasę... Dzień po dniu to samo, do tego sama szosa :/ Z drugiej strony jednak trening że hej :) Mam nadzieję że dam rade ujechać tak jeszcze te 2 dni...
BikeForum Team -
Jeżdżę bo lubię :) Rower to mój samochód, sposób na zdrowie i styl życia. W zawodach raczej nie startuję, choć nie mam nic przeciwko "przyjacielskim" wyścigom