Beznadzieja - deszcz non stop

Czwartek, 7 lutego 2008 · Komentarze(0)
Beznadzieja - deszcz non stop praktycznie od wczoraj... Do miasta i z powrotem, trochę po ścieżkach - i już miałem dosyć :/

Mój zwyczaj rannych

Środa, 6 lutego 2008 · Komentarze(2)
Mój zwyczaj rannych przejażdżek okazał się dzisiaj "nieco" nie za dobry :/

Od samego świtu monotonny, niezbyt silny - ale stały deszczyk. Jakoś to zniosłem, pokonałem trasę wokół miasta, następnie parę pętli po Myślęcinku i powrót lasem koło Doliny Śmierci. Przemokłem i przemarzłem ale nie było źle. A teraz wyglądam za okno - coraz ładniejsza pogoda, tylko czekać aż się słoneczko pokaże... Złośliwa pogoda :)

Wreszcie porządniejsza wycieczka

Wtorek, 5 lutego 2008 · Komentarze(4)
Wreszcie porządniejsza wycieczka z aparatem :)
Trasa w miarę standardowa do Świecia (Szosa Gdańska), za to w drodze powrotnej dużo kluczenia po okolicach Koronowa i Włók.

Początek trasy:

Później aż do Świecia nie fociłem, zresztą co jak co ale Szosę Gdańską tak już obfociłem że nie ma się co powtarzać ;)
W drodze powrotnej zahaczyłem o trasę maratonu rowerowego sprzed kilku lat:

Wykrzyknik słabo - ale wciąż - widoczny. W ten sposób oznaczano na trasie najniebezpieczniejsze (czytać: najbardziej dziurawe) miejsca. Trochę farby na to poszło, bo droga dziurawa jak rzeszoto...

Trasa przez kilka km bez przerwy leciała w górę, w dół, znów w górę... Od samego patrzenia można było dostać choroby morskiej ;)

Tutaj chyba zjazd z Szosy w kierunku Koronowa i wieża nadawcza w okolicy Włók:

A tu mieszka chyba jakieś burżujstwo :) Wierzcie lub nie, ale cały ten teren z domkami i pięknie utrzymanym minijeziorkiem odgrodzony jest płotem z drutem kolczastym...

Nie tak dawno temu pod Strzelcami znalazłem znak z tajemniczą "skrajnią poziomą", a tu proszę - skrajnia i pozioma, i pionowa :)

Miejscowość tak mała że zamiast być adresem - sama adresu potrzebuje :D

Tu już z powrotem w Bydgoszczy - ciekawie rozwiązana klatka schodowa :)

I na koniec - najnowszy nabytek :)

Z Ritchey'ów zrezygnowałem bo nigdzie w necie nie mogłem o nich znaleźć opinii, a w ciemno średnio mi się uśmiechało kupować.

Sprint wokół miasta - ponieważ

Poniedziałek, 4 lutego 2008 · Komentarze(11)
Sprint wokół miasta - ponieważ po raz pierwszy od dłuższego czasu wiatr się uspokoił spróbowałem pobić rekord Vśr. Nie bardzo mi wyszło, ale i tak było świetnie :)

Po powrocie do hurtowni obejrzeć pedały SPD. Na razie jestem zdecydowany na Shimano M540 lub Ritchey Comp V4. Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia z tymi wpinakami byłbym bardzo wdzięczny za rady :)

Kręcenie po okolicy, miały być

Niedziela, 3 lutego 2008 · Komentarze(2)
Kręcenie po okolicy, miały być 2 godziny - ale takie piękne słońce się pokazało że żal było kończyć :) Po prostu wiosna... Tylko skąd rano ten lód na kałużach? ;)

Rano do Torunia i powrót,

Sobota, 2 lutego 2008 · Komentarze(7)
Rano do Torunia i powrót, następnie do centrum po nowy sprzęt do chomikowania ;)

Ponieważ jednak kupiłem o centymetr za szeroki, po obiedzie spowrotem do sklepu wymienić na mniejszy. Dojazd i powrót z centrum tradycyjnie przez Osielsko-Żołędowo-Borówno-Strzelce Górne. Straszny porywisty wiatr, mocno utrudniał jazdę - zwłaszcza że jechałem z metrowym drągiem na plecach :) Dobrze że po południu trochę się uspokoił.

Czuję że pączki spalone. Chyba nawet mam teraz pączkowy deficyt ;)

Spalanie pączków ;)

Spalanie pączków ;)

2-3 pączusie spalone dzisiaj, wczoraj też najmniej 3 - więc teraz już tylko... 6 godzin nakładania makijażu! Zrobię się na bóstwo :D Ewentualne 12 h sprzątania pokoju, ale wyniesienie wszystkiego (łącznie z meblami) zajęłoby najwyżej 30 minut. Trudno, gdzie te cienie do powiek? ;)

Dzisiaj "tylko" 50% przewidzianej pączkowej normy bo cały czas leje a ja nie mam zamiaru znów się nabawić zapalenia gardła...

Głupio wyszło, bo ostatnio

Czwartek, 31 stycznia 2008 · Komentarze(7)
Głupio wyszło, bo ostatnio jeździłem przy każdej pogodzie, a dzisiaj przestraszyłem się 15-minutowej mżawki :) A było to tak: rano cieplutko, piękne słoneczko, prawie bezchmurne niebo... ale od 50 km pogoda gwałtownie zaczęła się psuć. Ochłodziło się, wiatr - i tak silny - zrobił się jeszcze silniejszy, nie wiadomo skąd przywiało mnóstwo chmur... Słowem byłem pewien że jak zaraz huknie burza to nie będzie co zbierać. Popędziłem do domu, na ostatnich km dopingowany przez pierwsze krople deszczu, schowałem rower i zabrałem się za czyszczenie i smarowanie. Oczywiście, zanim wyszedłem "ulewa" już się skończyła i znów wychodziło słoneczko :D

Dzisiaj po raz pierwszy pobiłem magiczną barierę 2000 km w miesiącu :) Ale w głowie mi się nie mieści że są tacy co jeżdżą po 2,5 a nawet 3k km... Dla mnie już te 2k to szczyt fizycznych możliwości...

Sucho, ciepło i przyjemnie

Środa, 30 stycznia 2008 · Komentarze(5)
Sucho, ciepło i przyjemnie - gdyby tylko był słabszy wiatr, byłoby wprost idealnie :)

Do miasta przez Strzelce-Żołędowo-Osielsko po nowe klocki hamulcowe bo zima potraktowała stare stopery jak papier ścierny ;) W drodze powrotnej Myślęcinek, później tą samą trasą do Borówna i dalej po Szosie Gdańskiej jakieś 10-15 km, powrót przez Gądecz i Hutną Wieś.

Malownicza rudera pod Myślęcinkiem:

Minidirtówka przy tzw. "stoku narciarskim" (co to za stok na którym nawet 3 skrętów nie zdąży się zrobić?)

Jedna z myślęcińskich rzeczek:

Dowód na to, że Strefa Schengen działa - nawet nie zauważyłem kiedy przekroczyłem granicę, choć tym razem chyba zapuściłem się za daleko ;)

Wokół miasta po szosie.

Wtorek, 29 stycznia 2008 · Komentarze(5)
Wokół miasta po szosie. W drodze powrotnej zahaczyłem o Myślęcinek, ale po kilku km tylne koło trochę mi zaczęło bić na boki - widocznie wczoraj trochę je nadwyrężyłem :/

Na szczęście już je wycentrowałem, choć niespecjalnie mi to szło ;) Do tego trzeba mieć chyba smykałkę... Albo lepsze narzędzia :)